Wow, co to był za dzień! Po tym jak
Tomek odebrał samochód i załatwił przegląd, zaczęliśmy pakować
„ostatnie rzeczy”. Tych rzeczy zebrało się tak dużo, że
zamiast wyjechać około południa, opuściliśmy Poznań około 17.
Najśmieszniejsze było to, że Agnieszka zdążyła wrócić do
domu, więc wypiliśmy z nią sobie jeszcze herbatkę:) Prawda jest
taka, że wcale nam się nie spieszyło, woleliśmy spokojnie i
dokładnie wszystko spakować tak, żeby niczego nie zapomnieć.
Pierwszym naszym celem był Grodzisk, a
dokładniej piwnica w Grodzisku. Jako, że wywoziliśmy łóżko z
mieszkania Rumburaków do piwnicy, Tomek jechał na skuterze, a Magda
prowadziła kampera. Na miejscu dobraliśmy się do naszych 32
opisanych i ponumerowanych kartonów z rzeczami i zrewidowaliśmy
nasz cały dobytek. Część rzeczy zostawiliśmy, a w ich miejsce
zabraliśmy inne rzeczy. Cała operacja zabrała nam czas do
pierwszej w nocy, kiedy wyjechaliśmy za miasto do lasu na nocleg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz