środa, 27 czerwca 2012

Zbiorowa hipnoza


Drugi cały dzień w podróży był dla Tomka bardzo wymagający, gdyż jazda odbywała się już nie po wygodnej niemieckiej autostradzie, tylko po austriackich i włoskich górskich drogach krajowych, pełnych zakrętów, stromych podjazdów i zjazdów. Kamper momentami ledwo zipał, zwłaszcza przy jednej górce, gdzie kąt nachylenia wynosił 10%. Po tej całodniowej przeprawie przez Alpy i dotarciu na miejsce czyli do Rivy Del Garda, Tomek był wykończony, Magda mimo że nie musiała prowadzić, również była zmęczona podróżą w głośnym wnętrzu kampera, gdzie silnik wyje, wszystko dzwoni, skrzypi i trzęsie się.
Po zaparkowaniu w Rivie na naszym stałym już miejscu z widokiem na miasto i jezioro, poszliśmy około godziny dziewiątej na spacer zobaczyć czy są w mieście ludzie, bo gdy byliśmy tam w kwietniu wieczorami ulice świeciły pustkami. Tym razem widać, że sezon już w pełni bo ludzi w kawiarniach pełno, jednak wszyscy wpatrzeni w telewizory transmitujące mecz piłkarski. To był dla nas horror, dopiero co wyjechaliśmy z Drezna, gdzie przez Euro 2012 nie można było porządnie występować. Tu trafiliśmy w jeszcze gorsze miejsce, gdzie ekrany wystawiono dosłownie w każdym lokalu, a ich głośność podkręcona była na cały regulator.


Byliśmy wykończeni, ale jednocześnie chcieliśmy zobaczyć jak zachowają się ludzie po meczu, ponieważ chcemy jutro dla nich występować, a jutrzejszy mecz będzie jeszcze ważniejszy.
Mecz trwał długo, była jeszcze półgodzinna dogrywka, a potem strzelanie karnych. Ostatecznie nie wytrzymaliśmy do końca, to było ponad nasze siły, wróciliśmy do domu aby położyć się do snu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz