W oczekiwaniu na odbiór kampera
znalazła się dla nas praca:) Jutro Tomek wyjeżdża do Warszawy,
żeby na jeden dzień zostać tłumaczem, a w sobotę Magda do niego
dołączy, żeby zrobić pokaz:) Tak więc ostatnie dni intensywnie
przygotowywaliśmy się do występu. Trochę mało czasu dostaliśmy,
ale oczywiście damy radę. Mamy zamiar po raz pierwszy oficjalnie
użyć naszego dwunastogłowicowego hula hop:) No i oczywiście Magda
wypróbuje swój nowy kostium, wprawdzie nie jest jeszcze dokończony,
ale i tak wygląda już nieźle. Dzisiaj zrobiliśmy próbę ogniową
przed blokiem i nawet mieliśmy małą widownię wyglądającą z
okien;)
Niestety nasza staruszka Collette nie
czuje się zbyt dobrze. Byliśmy z nią u weterynarza i okazało się,
że zaczyna narzekać na stawy, a i wątroba też nie najlepsza.
Collette bierze teraz kilka tabletek rano i wieczorem, do tego będzie
miała specjalną karmę wspierającą stawy u dużych psów.
Śmieszna sprawa jest taka, że Collette uwielbia te tabletki, chyba
traktuje je jak smakołyki, bo ślinka jej cieknie niemiłosiernie i
przybiega od razu na odgłos wyjmowanego leku z opakowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz