Minął cały tydzień, podczas którego
w sumie niewiele się wydarzyło. Niewiele jak na nas oczywiście;)
Trochę pouczyliśmy się różnych rzeczy, pojeździliśmy odrobinę
na łyżwach, było też standardowe rozciąganie, balet, kino, a
Tomek chwycił nawet raz za bęben. Magda spotkała się ze swoim
bliskim kolegą Tomkiem, którego dawno nie widziała i za którym
jak zwykle się stęskniła.
W środę byliśmy w Międzyrzeczu,
gdyż tak się akurat złożyło, że do dziadków przyjechała
Danusia. Spędziliśmy czas na objadaniu się i pogawędkach, z
jednej strony było nam bardzo miło zobaczyć się z rodziną, z
drugiej jednak strony po raz kolejny odczuliśmy, że nie jesteśmy w
pełni akceptowani, wraz z naszym niestandardowym stylem życia. Tak
bardzo byśmy chcieli, żeby rodzina cieszyła się naszym szczęściem
tak, jak my się z niego cieszymy. Pod wieczór skoczyliśmy jeszcze
do Kacpra (tata z Moniką i Michaliną akurat byli w Egipcie) i
wróciliśmy do Poznania. Jakoś tak wyszło, że po powrocie
usiedliśmy półprzytomni przed komputerem i kupiliśmy maszynę do
szycia;) Dość interesująca rzecz do zrobienia w środku nocy, gdy
w głowie powinna być już tylko ciepła pościel, a jednak.
Kupiliśmy używanego Łucznika nowego typu, z wieloma programami i
ściegami, tak na próbę. Jeśli okaże się, że szycie wejdzie nam
w krew, sprawimy sobie kiedyś wymarzonego Pfaffa, ale to jeszcze nie
teraz. Nie możemy się doczekać kiedy maszyna do nas dotrze, Magda
siedzi jak na szpilkach;)
Jeśli chodzi o kampera to Andrzej już
zakończył prace, pojawiło się kilka komplikacji, np. z powodu
mrozu pomalowane listwy nie są już białe, lakier zważył się
zamiast zastygnąćPo zdrapaniu resztek białej farby tak to teraz wygląda
Dodatkowo naprawiono rozerwaną markizę
przeciwsłoneczną
oraz zamontowano zbiornik na gaz LPG
podpięty do wszystkich gazowych urządzeń w kamperze, to zapewni
nam łatwe tankowanie gazu w każdym europejskim kraju. Po ostatnich
przygodach z wymianą butli we Włoszech, gdzie mają inne reduktory
i inne butle (w każdym kraju inny system) postanowiliśmy
zainwestować w to usprawnienie.
Odbiór kampera zaplanowaliśmy na
czwartek, jednak z powodu zamieci śnieżnych w całej Polsce Tomek
nie pojechał i zostało to przełożone na poniedziałek. Tak więc
przyszły tydzień zapowiada się ciekawie, będzie maszyna, kamper
wróci z naprawy, nic tylko zakasać rękawy i brać się do roboty.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz