niedziela, 19 lutego 2012

Na celowniku Łucznik


Minął cały tydzień, podczas którego w sumie niewiele się wydarzyło. Niewiele jak na nas oczywiście;) Trochę pouczyliśmy się różnych rzeczy, pojeździliśmy odrobinę na łyżwach, było też standardowe rozciąganie, balet, kino, a Tomek chwycił nawet raz za bęben. Magda spotkała się ze swoim bliskim kolegą Tomkiem, którego dawno nie widziała i za którym jak zwykle się stęskniła.
W środę byliśmy w Międzyrzeczu, gdyż tak się akurat złożyło, że do dziadków przyjechała Danusia. Spędziliśmy czas na objadaniu się i pogawędkach, z jednej strony było nam bardzo miło zobaczyć się z rodziną, z drugiej jednak strony po raz kolejny odczuliśmy, że nie jesteśmy w pełni akceptowani, wraz z naszym niestandardowym stylem życia. Tak bardzo byśmy chcieli, żeby rodzina cieszyła się naszym szczęściem tak, jak my się z niego cieszymy. Pod wieczór skoczyliśmy jeszcze do Kacpra (tata z Moniką i Michaliną akurat byli w Egipcie) i wróciliśmy do Poznania. Jakoś tak wyszło, że po powrocie usiedliśmy półprzytomni przed komputerem i kupiliśmy maszynę do szycia;) Dość interesująca rzecz do zrobienia w środku nocy, gdy w głowie powinna być już tylko ciepła pościel, a jednak. Kupiliśmy używanego Łucznika nowego typu, z wieloma programami i ściegami, tak na próbę. Jeśli okaże się, że szycie wejdzie nam w krew, sprawimy sobie kiedyś wymarzonego Pfaffa, ale to jeszcze nie teraz. Nie możemy się doczekać kiedy maszyna do nas dotrze, Magda siedzi jak na szpilkach;)
Jeśli chodzi o kampera to Andrzej już zakończył prace, pojawiło się kilka komplikacji, np. z powodu mrozu pomalowane listwy nie są już białe, lakier zważył się zamiast zastygnąć


Po zdrapaniu resztek białej farby tak to teraz wygląda


Dodatkowo naprawiono rozerwaną markizę przeciwsłoneczną


oraz zamontowano zbiornik na gaz LPG podpięty do wszystkich gazowych urządzeń w kamperze, to zapewni nam łatwe tankowanie gazu w każdym europejskim kraju. Po ostatnich przygodach z wymianą butli we Włoszech, gdzie mają inne reduktory i inne butle (w każdym kraju inny system) postanowiliśmy zainwestować w to usprawnienie.
Odbiór kampera zaplanowaliśmy na czwartek, jednak z powodu zamieci śnieżnych w całej Polsce Tomek nie pojechał i zostało to przełożone na poniedziałek. Tak więc przyszły tydzień zapowiada się ciekawie, będzie maszyna, kamper wróci z naprawy, nic tylko zakasać rękawy i brać się do roboty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz